Forum RKS Garbarnia Kraków Strona Główna


RKS Garbarnia Kraków
Forum Kibiców
Odpowiedz do tematu
Cały ten zgiełk...
prezes68a
Administrator

Dołączył: 07 Lis 2008
Posty: 616
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]


Garbarnia wreszcie odniosła zwycięstwo. Zwycięstwo, które nam wszystkim było potrzebne. Niespecjalny start w rundzie wiosennej i dwie porażki z rzędu nie nastrajały nikogo optymistycznie, była też obawa, czy w środku tygodnia przyjdą na Rydlówkę kibice. Sukces Brązowych w tym meczu rodził się w bólach, gdyż mimo kilku okazji bramkowych do przerwy, piłka nie znalazła drogi do siatki Orlicza. Tuż po przerwie jednak frontalny atak, przypuszczony na bramkę gości przyniósł rezultat, a sposób na pokonanie bramkarza gości znalazł Dariusz Kuźma. Ta pierwsza bramka tego zawodnika w pierwszej drużynie Garbarni jest potwierdzeniem jego dobrej gry, a mnie osobiście sprawia satysfakcję o tyle, że już kilkakrotnie pisałem, iż warto na niego postawić. Tym bardziej, że jest wychowankiem Garbarni. Myślę, że udowodnił wczoraj wszystkim, ze miejsca w podstawowym składzie nie zawdzięcza tylko temu, że jest młodzieżowcem.
Jeśli zaś chodzi o kibiców, to mimo że w mniejszej niż zwykle ilości, ale potrafiliśmy podtrzymać dobrą atmosferę na trybunach, a co być może ważniejsze, pomogliśmy choć trochę zawodnikom w odniesieniu zwycięstwa. Cieszy coraz większa ilość młodzieży na sektorach Rydlówki, ojcowie przyprowadzają dzieci, synowie przyprowadzają na Garbarnię ojców. I to wszystko dzieje się pomimo nie najlepszych wyników drużyny. To dobry znak na przyszłość, bo kiedy w przyszłym (lub następnym) sezonie Garbarnia włączyłaby się w walkę o awans do II Ligi, to zaplecze na trybunach już ma. Doceniają to zawodnicy po meczach, doceniają to działacze wspierając nasze inicjatywy, mające przynieść korzyści nie tylko nam, ale i Klubowi (jak np. malowanie ławek).
Bo to jest ta symbioza, w której żyjemy – kibic bez Klubu jest samotny, Klub bez kibiców umiera – dlatego wzajemny szacunek w tych relacjach jest niezbędny. Niezależnie od tego, czy kogoś nie było 10 lat na meczu (co nie jest do końca prawdą), a ktoś dzięki likwidacji innego klubu pomyślał o przyjściu do Garbarni (co też pewnie nie stanowi całej prawdy), bo żadna z tych okoliczności nie może deprecjonować tego, co kto robi dla Garbarni w czasie teraźniejszym i na swoim poletku. Jak zaczniemy się przerzucać na argumenty, kiedy kogo i gdzie nie było, to nikt z tego nie wyjdzie zwycięsko.

Zmiany w Zarządzie Garbarni, które przyniósł nam wtorek poprzedzający mecz z Orliczem, są komentowane na trybunach różnie. Zrezygnowali Jerzy Kursa i Wiesław Kowalczyk, na ich miejsce weszli Marek Siedlarz i Ryszard Słapak. Ja osobiście jestem pełen podziwu dla decyzji Jurka Kursy i Wieśka Kowalczyka. I choć w tej chwili niektórzy, bardzo nieliczni zresztą, twierdzą że ich decyzję należy rozpatrywać w kategoriach porażki, to daleki jestem od takiego stwierdzenia. To, co dla niektórych wydaje się dziś przegraną, w szerszej perspektywie dalszej przyszłości RKS Garbarnia może być zwycięstwem nie byle jakim, mającym fundamentalne znaczenie dla losów Klubu. I jeżeli doprowadzi ta zmiana do wyprostowania tej krętej drogi RKS-u, którą od blisko dwudziestu lat podąża, do wydźwignięcia Garbarni z dna rozpaczy i napisania nowego rozdziału w klubowej historii, to będzie to naprawdę zwycięstwo na miarę słowa VICTORIA. Zrezygnowanie z własnych przywilejów na rzecz osób mogących uratować ukochany Klub – to jest rzecz wielka i nie każdego byłoby na nią stać.
Wszyscy mamy nadzieję, że Zarząd Klubu w tym składzie poprowadzi Garbarnię do sukcesów sportowych, a przede wszystkim także na to, że wizualizacja nowego obiektu sportowego na Rydlówce przestanie być tylko makietą, a stanie się realnym i wykonywanym projektem. Mamy także nadzieję, ze będzie to projekt priorytetowy.


Pożegnanie Ewy Rozwadowskiej i Jej Ojca, przysypanych przez lawinę po słowackiej stronie Tatr uświadomiło mi po raz kolejny, jak kruche jest ludzkie życie. Jak niewiele trzeba, aby w mgnieniu oka je stracić. Czasem warto zastanowić się, czy ma sens toczenie bezsensownych sporów, waśni, gniewać się latami na ludzi, którzy kiedyś napisali czy powiedzieli jakieś głupstwo do nas, czy o nas. Te wszystkie ważne i mniej ważne sprawy tracą swoją rangę w obliczu śmierci, która przyjdzie nieuchronnie po każdego. Nie znamy tylko dnia i godziny, w której przyjdzie nam pożegnać się z tym światem.
Więc czy potrzebny nam cały ten zgiełk?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez prezes68a dnia Pią 8:07, 24 Kwi 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Cały ten zgiełk...
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu