Forum RKS Garbarnia Kraków Strona Główna


RKS Garbarnia Kraków
Forum Kibiców
Odpowiedz do tematu
Duch Sportu
prezes68a
Administrator

Dołączył: 07 Lis 2008
Posty: 616
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

DUCH SPORTU



W sobotę 16 października 2010 w ramach Małopolskiej Ligi Trampkarzy odbyły się w Tarnowie dwa mecze pomiędzy Unią Tarnów i Garbarnią Kraków. W pierwszym trampkarze starsi Garbarni wysoko pokonali swoich rówieśników z Mościc 4:1. W drugim, rozgrywanym w kategorii trampkarzy młodszych, zarówno jednej, jak i drugiej drużynie punkty były potrzebne jak tlen do życia. Sytuacja w tabeli bowiem zarówno młodych piłkarzy Unii, jak i Garbarni nie była wesoła. W tym sezonie po raz pierwszy w Małopolskiej Lidze Trampkarzy Młodszych drużyny grają na swoje konto, to znaczy są zagrożone spadkiem z Małopolskiej Ligi (dotychczas awanse i spadki uzależnione były od wyników w kategorii trampkarzy starszych).

Faworytem spotkania byli gospodarze, bowiem młodszy rocznik trampkarzy Garbarni przeżył przed sezonem pewne zawirowania związane ze zmianą trenera i sposobu prowadzenia tej drużyny. Ale, że jak to w sporcie bywa, faworyci pozostają nimi często na papierze, tak też było i tym razem. Młodzi zawodnicy Garbarni postarali się o wielką niespodziankę - w klubie z Rydlówki mówiło się nawet o sensacji – i wygrali swój mecz 2:1. Dzięki ambicji, determinacji i niesamowitej walce trampkarze młodsi Garbarni tym zwycięstwem zbliżyli się do rywali na dystans jednego punktu, nie pozwalając „Jaskółkom” odskoczyć od strefy spadkowej.

I
wtedy zaczęło się wyszukiwanie przez sztab szkoleniowy i rodziców zawodników Unii sposobów, jak odwrócić losy meczu już po jego zakończeniu. Postanowili poddawać w wątpliwość zgodność danych personalnych najwyższych zawodników Garbarni, uzasadniając swoje zastrzeżenia podejrzeniami o wstawienie do składu Garbarni piłkarzy ze starszego rocznika.

Najpierw swoje zastrzeżenia co do prawdziwości swojego wieku wzbudził u nich Bartek Prochownik. Po sprawdzeniu karty zawodnika i legitymacji szkolnej okazało się, że wszystko jest w porządku. Ale tego mało, następnym zawodnikiem poddanym kontroli na wniosek tarnowian był Szymon Porębski. Lecz i u niego także wszystko się zgadzało. Tarnowianie nie dawali jednak za wygraną i zgłosili sędziemu kolejne zastrzeżenia co do tożsamości Kamila Dziedzica. I tu - masz babo placek! - zawodnik nie ma legitymacji szkolnej, którą zgubił. To ostatnia deska ratunku dla tarnowian – podważają tożsamość piłkarza.
Nic to, że przecież jest karta zawodnika wydana przez Małopolski Związek Piłki Nożnej, ze zdjęciem, która nie budzi zastrzeżeń nawet u arbitra spotkania, który notabene jest także z Tarnowa. Ale za to budzi zastrzeżenia kierownika drużyny Unii, który posunął się nawet do zarzutu, że karta może być podrobiona!

Po rozmowie telefonicznej z rodzicami młodego piłkarza Garbarni mama Kamila Dziedzica proponuje przesłanie faksem kserokopii paszportu piłkarza, jednak przedstawiciele Unii nie mają możliwości odebrania faksu w sobotę, gdyż sekretariat klubu jest nieczynny. Sędzia główny tego spotkania wpisuje do załącznika uwagi sztabu Unii, ale także swoje spostrzeżenie że karta zawodnicza Kamila Dziedzica nie budzi dla niego zastrzeżeń.

Drużyna Garbarni wyjeżdża z Tarnowa szczęśliwa ze zwycięstwa, ale jednak w poczuciu niesmaku zaistniałą po meczu sytuacją. Po konsultacjach telefonicznych z osobami interpretującymi przepisy wydaje się, że sprawa powinna się zakończyć okazaniem dokumentu tożsamości (na przykład wspomnianego paszportu) piłkarza w MZPN.

Tymczasem okazuje się, że Unia Tarnów domaga się walkoweru za udział w grze nieuprawnionego zawodnika!

Mam nadzieję, że Wydział Gier MZPN rozpatrując te sprawę oddali to żądanie i utrzyma wynik z boiska w mocy. Argumentów za takim rozwiązaniem jest kilka:

Po pierwsze, Kamil Dziedzic to Kamil Dziedzic. Jego karta zawodnicza jest prawdziwa, a rok urodzenia predysponuje go do gry właśnie w drużynie trampkarzy młodszych. Nie jest winą Kamila, że swoim wzrostem znacznie góruje nad rówieśnikami. Kamil wystąpił we wszystkich spotkaniach tego sezonu w tej drużynie, co jest udokumentowane na (świetnych skądinąd) zdjęciach Pana Grzegorza Bonicha.

Po drugie, jeśli piłkarz zapomniał dokumentu, w tym wypadku zagubionego, sprawa powinna się zakończyć okazaniem innego dokumentu przed Wydziałem Dyscypliny i ewentualnie napomnieniem, aby takie niedopatrzenie nie miało w przyszłości miejsca.

Po trzecie, Kamil Dziedzic nie jest zawodnikiem nieuprawnionym; jest uprawniony przez MZPN na podstawie aktualnej karty zawodnika, ze zdjęciem. Nie miał przy sobie tylko innego dokumentu tożsamości, zresztą nie z własnej winy (nikt celowo nie gubi legitymacji).

Po czwarte: duch sportu. Jak wytłumaczyć tym dzieciakom, że wygraną którą odnieśli tocząc zacięty bój na boisku, może się zamienić w porażkę za sprawą zakulisowych działań d o r o s ł y c h , powodowanych tylko tym że to nie ich dzieci wygrały to spotkanie?

Po piąte właśnie to, że zapewne gdyby zawody wygrali trampkarze Unii, to sztab szkoleniowy „Jaskółek” żadnych wątpliwości by nie zgłaszał.

Czasami trzeba po prostu umieć przegrać...

Artur Bochenek


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez prezes68a dnia Nie 17:54, 16 Sty 2011, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
prezes68a
Administrator

Dołączył: 07 Lis 2008
Posty: 616
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

Życie dopisało epilog - pierwotnie przyznany walkower dla Unii po odwołaniu Garbarni został przez MZPN unieważniony, a wynik meczu na boisku uznano jako ważny.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Duch Sportu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu